No i rozpoczęło się.
Poranne ogarnięcie bagażu, zebranie wszystkich boxów, drukarek i co jeszcze jest potrzebne na turnieju. Śniadanie zupełnie nie po sędziowsku (bo na spokojnie i bez stresu) i można wzywać taksówkę na MazuCon.
Biorąc pod uwagę temperaturę na dworze, była to dobra opcja. Temperatura przypomina raczej majową, może wczesnoczerwcową. Na pewno nie jest to koniec marca, w związku z czym zasuwanie z plecakami pełnymi kart i sprzętu przez ponad kwadrans jawiło się bardzo kiepsko. Dlatego cztery pożyczone kółka były doskonałym rozwiązaniem. I jakby tego było mało, niedrogim.
Na miejscu turnieju byliśmy tuż przed dwunastą. Wprawdzie kolejki otwierały się dopiero po 12 (nawet dla mniej ważnego staffu, takim jakim powinniśmy być) - to będąc częścią games roomu dostaliśmy specjalne zezwolenie i wpuścili nas przed tłumem. Jak się później okazało - to co widzieliśmy to była tylko forpoczta armii konwentowiczów. Ale o tym później...
przygotowania przebiegały dość spokojnie - po tachaniu najpierw swoich boxów, a potem tych należących do Jana (przyjechał do nas ze Słowacji ze swoim sklepem), mogliśmy w spokoju przygotować miejsce turnieju.
Miejsca jest wystarczająco - możemy pomieścić naraz niecałe 90 graczy, co znacząco przekracza nawet nasze śmiałe plany. No, ale wracając do historii... gdy tuż przed 15 (godzina rozpoczęcia sealed) był u nas tylko Oliver "Soulwarrior" Gehrmann, zrozumieliśmy, że coś jest nie tak.
Kolejki... które rzekomo przy otwartych kilkunastu kasach naraz miały być znikome...
Telefon od ZoZa przekazał nam straszne informacje - kolejki są kilkudziesięcioosobowe, a oni w kwadrans nie ruszyli się ani o krok...
Krótkie ogłoszenie, czekamy...
Obsunięcie trwało łącznie półtorej godziny. Nie była to zbyt dobra wiadomość, ponieważ zabroniła niektórym uczestnictwa w draftcie. Szkoda, ale nic niestety się nie poradzi. Chętnych na punkty do Realm Championshipów było 12. Niektórzy - jak Marcin "Gnimsh" Filipowicz chcieli dodatkowe punkty do profilu. Reszta - próbowała zapewnić sobie miejsce na tej prestiżowej serii turniejów, która odbędzie się na koniec kwietnia.
Najszczęśliwiej rozpoczął Oliver Gehrmann, który z pierwszego boostera wyciągnął Magical ogre idol loot oraz corrupted hippogryph loot.
W trakcie, gdy to piszę kończy się trzecia runda - Na razie z 2 zwycięstwami są Kaźmierski Patryk, Marcin Filipowicz oraz Oliver Gehrmann. A pula boosterów jest wystarczająco wysoka, aby wszyscy ciężko walczyli o top4.
W międzyczasie zaś rozpoczęły się 2 chippin' draftin' - lub inaczej mówiąc - dwa pody wieczornego drafta. Zwłaszcza pierwszy pod zapowiada się interesująco - z Hans Joachimem Hoeh, Mehdi ben Jaafarem czy Mrklic Zoltanem trudno przewidzieć, kto zdominuje tamten turniej.
Drugi pod, odrobinę opóźniony przez wieczorną kolejkę, będzie z kolei czysto Polską walką o dominację. I boostery oczywiście.
To by było na tyle z relacji na godzinę 21. Niedługo turnieje się pokończą i wszyscy zaczną się przygotowywać do MazuCona. Czyli głównego dania całej tej imprezy, która rozpocznie się jutro o 10 rano.
PS - Po 3 rundzie Realm Qualifiera sytuacja wygląda następująco:
3 winy: Kazmierski Patryk
2 winy: Oliver Gehrmann, Filipowicz Marcin, Lasota Artur, Waślicki Michał, Morzyc Krzysztof
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz