czwartek, 28 czerwca 2012

Wkraczając na nieznane wody

Witajcie.
Okres notkowo depresyjny się zakończył, przydałoby się napisać coś bardziej składnego, nieprawdaż?
W związku z tym zajmę się tematem bieżącym, czyli jak draftować, gdy doświadczenie z danym dodatkiem ma się niewielkie. Nie każdy będzie miał okazję zawsze pojechać na turniej mając rozegranych 5+ draftów i masę doświadczenia. Czasami trzeba polecieć mniej przygotowanym - albo nie było czasu by tyle rozegrać, albo turniej świeżutko po premierze. Powodów może być cała masa.
Stąd ten poradnik - będzie on bazował na Tomb of the Forgotten, ponieważ to najaktualniejszy dodatek, jednak będzie można go odnieść do każdego nowego dodatku. A więc lecimy!

             1. Zapoznaj się ze spoilerem - Podstawą jest wiedza, czego masz się spodziewać. Zupełnie inaczej będziesz podchodził na przykład do niszczenia ekwipunku, gdy będzie sporo tego typu kart, a zupełnie inaczej, gdy to będzie jeden uncommon na cały set, prawda? Tym bardziej, jeśli w dodatku znajdzie się sporo użytecznego sprzętu dla postaci - wtedy priorytet takiej karty rośnie nieporównywalnie. Dlatego musisz znać całą gamę możliwości i ograniczeń jakie wprowadza grany przez ciebie draft. Przeczytanie całego spoilera to podstawa.

            2. RTFC (Read the Fuckin' Card) - czyli bardzo dosadna zasada blokująca wszystkie "a ja myślałem, że to działa inaczej". I to nie dlatego, że ktoś jest idiotą - co to, to nie. Wystarczy, że człowiek nie jest przyzwyczajony do nowej mechaniki, zamyśli się, zestresuje, przekombinuje. I nawet doświadczony gracz czy sędzia próbuje nagle maską wyłączyć Horseman Horrific Helm :P. Tak więc na spokojnie przeczytajcie spoiler... po raz drugi. Na drafcie/sealed nie będziecie mieć czasu, aby każdą kartę czytać po kilka razy, czy przekminiać. Musicie to zrobić wcześniej. Drugi raz zabierzcie się za to po jakimś czasie - na przykład następnego dnia. I powoli, tekst po tekście analizujcie karty. Ponieważ umysł, przyzwyczajony do regułek może wam zafundować pominięcie takiego na przykład "Monster" w monstrous rushu i cały wasz misterny plan... pójdzie daleko. A tego wolelibyście uniknąć na turnieju, prawda?

            3. Przed turniejem oceńcie karty - tak. Jest to kolejny punkt, który każe wam przejrzeć cały spoiler - w tej kwestii nie ma litości. Gdy już emocje opadną i przeanalizujecie każdą kartę, należy ją sklasyfikować. Im bardziej potężna i zarazem uniwersalna, tym wyżej na skali. Możecie robić jak chcecie - od 1 do 5, od 1 do 10 - tylko pamiętajcie, żeby nie przesadzić, bo będziecie się motać "nie wiem, czy dać 15 czy 16 na 20...". To ma wam pomóc, a nie namieszać w głowach. Dlatego im krócej, tym lepiej. Po prostu potrzebujecie bazy, do której będziecie się odnosić na turnieju.

            4. Tutaj nie ma twardych zasad - taka jakby kontynuacja punktu trzeciego. Gdy mamy już bazę, możemy jakoś to modyfikować. Jeśli na przykład mamy już masę dobrych dropów na drugą turę, nie bierzemy kolejnego, tylko dlatego, że jest on nieznacznie lepszy od czegoś na trzecią turę. Tak samo, gdy zdecydujemy się na jakąś klasę i mamy do niej jakiś zestaw kart - ability i equipment które pasują nam do tego zestawienia, będą miały wyższy priorytet, niż gdy zaczynaliśmy draftować. A z kolei dobre karty dla innych klas tracą dla nas na znaczeniu.

             5. Combo - Tutaj dość ważna kwestia. Jest wiele kart, które zrobią coś, jeśli... I nie mówię tutaj empowerach, które może być dość łatwo odpalić, ale o combach, czy założeniach talii bazujących na 1 karcie.
To nie zadziała. Nie za każdym razem. Jak musisz dobrać 2 karty, spośród 30 to nie masz zbyt wielkich szans, że ci się to będzie udawało ciągle, prawda? A nikogo nie interesuje wynik na przykład 2:2. Dlatego ani nie oceniaj, ani zbytnio się nie napalaj na coś, co karę robi dopiero jak spełnisz jakiś wymagający warunek. W większości sytuacji i tak skończy to jako resource - a to mało pocieszna opcja. Zawsze najbardziej polegajcie na czymś, co samo z siebie przynosi efekt. Wtedy talia będzie o wiele stabilniejsza, a wyniki o wiele porządniejsze.
Przykład? Fajny nowy ally z sentinelem za 2 many 1/3. Jak masz jakieś attachementy, to potrafi bardzo mocno uderzyć. Ale co z tego, jak zanim coś podczepisz, to przeciwnik może ci go bezstratnie zdjąć dropem 3/2? Więc szansę masz tylko i wyłącznie jak zaczynasz, bo jak zrobisz to naraz w 3 turze, to wróg ma jeszcze większego ally w stole. A jak dobierzesz sam attachement, bez ally to dopiero zaboli... 
Dlatego lepiej nie ryzykować - lepiej już zagrać zwykłe dropy na 2 i 3 turę, niż liczyć, że podejdzie.

I to by było na tyle. Najważniejsze to choć w teorii poznać karty, jakoś je sklasyfikowac i ocenić i nie rozpędzać swojej wyobraźni. I można ruszać po wygraną ;)
I mam nadzieję, że się wam podobało - mimo, że była to bezczelna ściana tekstu :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz