Po tym jak człowiek tak przeokrutnie wtopi może mu się odechcieć wielu rzeczy. I nie mówię tutaj tylko o większych turniejach. Wtopienie 2-3 battlegroundów z rzędu także potrafi dość mocno zniechęcić.
Na szczęście czasami trafią się w pobliżu ludzie, którzy strzelą cię w łeb i poślą na kolejny turniej.
Na szczęście czasami trafią się w pobliżu ludzie, którzy strzelą cię w łeb i poślą na kolejny turniej.
I tak wylądowałem na DMFie w Rimini, w którym pewien porno zestaw zaprowadził mnie wprost do top8.
No, ale po kolei.
W tym, co otworzyłem nie było ani żadnych bomb ani zdrapek. Tyle dobrego, że przynajmniej nie było mi szkoda tego zestawu oddawać, ponieważ w formacie sealed po spisaniu talii przecież przekazujesz ją komuś. Po zamianie zaś...
Po prostu spiszę co dostałem - sami zrozumiecie.
Hero:
Amaria Kelsur
Master hero:
Ysera the Dreamer
Allies:
Varandas Silverleaf
Fenton Guardmont
Boomer
Donatello
Xeris
Bronze Guardian
Kirjen Fizzgar
Tesla
2*Alandor Stonebrew
Andrew Ulric
Adrienne the Inspiring
Ruby Skyrazor
Emerald Acidspewer
Bound Rumbler
Erama
Jinie Swizzleshade
Ruby Blazewing
Korialstrasz
Therazane the Stonemother
Abilities:
Wing Clip
Equipment:
2* Hersirs Greatspear
Lightningflash
Quests:
A matter of Time
A head full of wind
Corrosion Prevention
The Torch of Retribution
2* Entrenched
Crystals of Power
Forged of Shadow and flame
Narzekać nie mogłem, choć już od początku zdawałem sobie sprawę z poważnego minusu talii - braku niszczenia. Jeśli przeciwnik wrzucił coś innego niż ally w stół, to ta karta zostawała do końca partii. Trochę boli, na szczęście pozostałe karty pozwalały mi patrzeć w przyszłość... nazbyt optymistycznie jak się okazało.
Ale cóż poradzić? W pierwszej grze wygrałem 2-0, dosłownie tratując wroga. Boomer zagrany w drugiej turze jest straszną karą, zwłaszcza jeśli przy okazji zabija pierwszoturowy drop przeciwnika.
Tak swoją drogą to piszczenie na karty wroga dostarczało mi jakiejś dzikiej radochy. Kwik! Umarł ci ally. Kwik! Następny. A ja w międzyczasie wcisnę 3 w twojego herosa. Kwik!
No, ale wracając na ziemię... Druga gra okazała się byc odrobinę trudniejsza - okazało się, że bez Boomera przeciwnik ma olbrzymie szansę na ściśnięcie mnie zanim zacznę wrzucać coś konkretnego. To chyba była pierwsza konkretna informacja, która mnie przystopowała. Mimo silnych ally, przeciwnik mógł mnie po prostu zalać. I raz to zrobił! Niedobrze...
Na szczęście trzecia gra znowu przebiegła po mojej myśli. Czego nie zrobi Boomer, zrobi Varandas, a dokończy Korialstrasz. Przerażające, co nie? W końcu jeden z graczy po mojej wygranej, stwierdził, że ja mam talię do constructed.
W trzeciej grze niestety nadziałem się na Mehdiego (który swoją drogą podczas składania talii siedział naprzeciwko mnie). Mimo jego Grim Campfire byłem w stanie przewieźć go 2-0, co było dość pokrzepiające. Nie miałem co zrobić z jego Grim Campfire, ale przezwyciężyłem ten minus i to mnie bardzo pokrzepiło.
Nie na długo. W czwartej grze nadziałem się na drugiego huntera. Z jedną zasadniczą różnicą - koleś miał Aspect of the Wild.
Tesla 7/5, która zjada mi Boomera bez strat, ponieważ dostaje nature resistance? Słabo!
I choć pierwszą grę wygrałem (dzięki Yserze radośnie biegającej ze strzelbą), to dwie pozostałe gry należały do mojego przeciwnika. Wcisk jaki mi zafundował był przeokrutny.
I tak dotarłem do piątej rundy z wynikiem 3-1. Nie ukrywam, że w tym momencie całej moje "Ale mam zarąbistą talię! Cisnę do top8!" wyparowało. Kolejna przegrana oznaczała pożegnanie się z turniejem, a ja przecież byłem dopiero na półmetku. A przecież im dalej w las tym więcej drzew! Na szczęście Boomer dość często wskakiwał na otwierającą rękę (przed lub po Mulliganie), za nim Bronze Guardian do osłony.
A gdy wchodził Korialstrasz to wtedy zaczynała się zabawa. Wrzucenie w 6 Korialstrasza, w siódmej Polearma, a w ósmej jakiegokolwiek ally zazwyczaj oznaczało kapitulację porównywalną do poddania Paryża w 1940. Gładko i bez żadnego oporu. Tylko w szóstej rundzie jeden chłopak nie chciał się poddać, to przygarnął w następnej turze Therazane oraz Stasha od Ruby Blazewing za 10.
Ujemny Health Pool przeszkodził mu w dalszej walce.
W siódmej grze zaś odbyło się dość specyficzne "ready target ally".
Atak Korialstraszem, zagraj Therazane, wysadź Therazane by wyreadować Korialstrasza, wbiegnij Korialem w herosa i go dobij.
Mina przeciwnika była bezcenna, no ale w końcu nieczęsto zagrywa się kartę "ready target ally" za 7 many ;).
Hero:
Amaria Kelsur
Master hero:
Ysera the Dreamer
Allies:
Varandas Silverleaf
Fenton Guardmont
Boomer
Donatello
Xeris
Bronze Guardian
Kirjen Fizzgar
Tesla
2*Alandor StonebrewAndrew Ulric
Adrienne the Inspiring
Ruby Skyrazor
Emerald Acidspewer
Bound Rumbler
Erama
Jinie Swizzleshade
Ruby Blazewing
Korialstrasz
Therazane the Stonemother
Abilities:
Wing Clip
Equipment:
2* Hersirs Greatspear
Lightningflash
Quests:
A matter of Time
A head full of wind
Corrosion Prevention
The Torch of Retribution
2* Entrenched
Crystals of Power
Forged of Shadow and flame
Narzekać nie mogłem, choć już od początku zdawałem sobie sprawę z poważnego minusu talii - braku niszczenia. Jeśli przeciwnik wrzucił coś innego niż ally w stół, to ta karta zostawała do końca partii. Trochę boli, na szczęście pozostałe karty pozwalały mi patrzeć w przyszłość... nazbyt optymistycznie jak się okazało.
Ale cóż poradzić? W pierwszej grze wygrałem 2-0, dosłownie tratując wroga. Boomer zagrany w drugiej turze jest straszną karą, zwłaszcza jeśli przy okazji zabija pierwszoturowy drop przeciwnika.Tak swoją drogą to piszczenie na karty wroga dostarczało mi jakiejś dzikiej radochy. Kwik! Umarł ci ally. Kwik! Następny. A ja w międzyczasie wcisnę 3 w twojego herosa. Kwik!
No, ale wracając na ziemię... Druga gra okazała się byc odrobinę trudniejsza - okazało się, że bez Boomera przeciwnik ma olbrzymie szansę na ściśnięcie mnie zanim zacznę wrzucać coś konkretnego. To chyba była pierwsza konkretna informacja, która mnie przystopowała. Mimo silnych ally, przeciwnik mógł mnie po prostu zalać. I raz to zrobił! Niedobrze...
Na szczęście trzecia gra znowu przebiegła po mojej myśli. Czego nie zrobi Boomer, zrobi Varandas, a dokończy Korialstrasz. Przerażające, co nie? W końcu jeden z graczy po mojej wygranej, stwierdził, że ja mam talię do constructed.
W trzeciej grze niestety nadziałem się na Mehdiego (który swoją drogą podczas składania talii siedział naprzeciwko mnie). Mimo jego Grim Campfire byłem w stanie przewieźć go 2-0, co było dość pokrzepiające. Nie miałem co zrobić z jego Grim Campfire, ale przezwyciężyłem ten minus i to mnie bardzo pokrzepiło.
Nie na długo. W czwartej grze nadziałem się na drugiego huntera. Z jedną zasadniczą różnicą - koleś miał Aspect of the Wild.
Tesla 7/5, która zjada mi Boomera bez strat, ponieważ dostaje nature resistance? Słabo!
I choć pierwszą grę wygrałem (dzięki Yserze radośnie biegającej ze strzelbą), to dwie pozostałe gry należały do mojego przeciwnika. Wcisk jaki mi zafundował był przeokrutny.
I tak dotarłem do piątej rundy z wynikiem 3-1. Nie ukrywam, że w tym momencie całej moje "Ale mam zarąbistą talię! Cisnę do top8!" wyparowało. Kolejna przegrana oznaczała pożegnanie się z turniejem, a ja przecież byłem dopiero na półmetku. A przecież im dalej w las tym więcej drzew! Na szczęście Boomer dość często wskakiwał na otwierającą rękę (przed lub po Mulliganie), za nim Bronze Guardian do osłony.A gdy wchodził Korialstrasz to wtedy zaczynała się zabawa. Wrzucenie w 6 Korialstrasza, w siódmej Polearma, a w ósmej jakiegokolwiek ally zazwyczaj oznaczało kapitulację porównywalną do poddania Paryża w 1940. Gładko i bez żadnego oporu. Tylko w szóstej rundzie jeden chłopak nie chciał się poddać, to przygarnął w następnej turze Therazane oraz Stasha od Ruby Blazewing za 10.
Ujemny Health Pool przeszkodził mu w dalszej walce.
W siódmej grze zaś odbyło się dość specyficzne "ready target ally".
Atak Korialstraszem, zagraj Therazane, wysadź Therazane by wyreadować Korialstrasza, wbiegnij Korialem w herosa i go dobij.
Mina przeciwnika była bezcenna, no ale w końcu nieczęsto zagrywa się kartę "ready target ally" za 7 many ;).
I tak udało mi się dotrzeć do top8. Oczywiście w międzyczasie wszyscy mi dogryzali, że tą talią małpa by do topa dotarła, ale...
Jak po drugiej rundzie poradził mi Gnimsh.
"Nie bądź zbyt pewny siebie. Raz też dostałem takie porno, głupio wtopiłem i koniec planów z top 8".
Czy coś w tym stylu.
No, ale te wszystkie docinki miały dla mnie wtedy dość małe znaczenie, ponieważ wiedziałem, że czeka mnie niezła przeprawa - draft. W ciągu ostatnich 4 lat zagrałem 3 drafty, co jest średnio imponującym wynikiem. Do tego, z powodu ogólnego zmęczenia, zapomniałem o radzie Palysa (draftuj maga, warlocka albo ewentualnie druida (czy tam huntera? Nie pamiętam już). Faktycznie, wszystko mogłoby się potoczyć inaczej gdybym brał warlocka,no ale dałem się skusić Citadel Claymore i 2* Thunderous Challenge. Być może nie byłby to taki zły wybór, gdyby nie to, że...
nie udało mi się dobrać ani żadnych bomb, ani uzbierać odpowidniego ally curve.
Zresztą zobaczcie sami.
Hero: Peter Hottelet

Allies
Jerrick Valder
Bronze Drakonid
Nessera Gildenrose
Dominic Kandor x2
Bronze Emissary
Bound Rumbler
Landro’s Lichling
“Zooti” Fizzlefury x2
Vincent Brayden
Erama x2
Azure Captain
Abilities
Intercept x2
Peerless Guard
Crushing Strike
Shattering Throw
Thunderous Challenge x2
Equipment
Crusher of Bonds x2
Citadel Enforcer’s Claymore
Quests
Challenge to the Black Flight
Counting Out Time
The Key to Freedom
What’s Haunting Witch Hill?
Elemental Energy x2
Putting the Pieces Together
Ally w koszcie 1-3 miałem cztery. Wprawdzie draftowanie alliance okazało się być trafnym wyborem (co najmniej 2 osoby się skusiły na hordę od boosterka WotE, pewnie Timriv), to mimo gotowości ignorowania każdej karty, byleby przygarnąć jakieś wczesne dropy, nie przyniosły rezultatów. I może gdybym trafił na wolniejszą talię, mecz byłby bardziej wyrównany, no ale gdyby babcie miała wąsy...
Trafiłem na Manuela Alvisi. Ja tam z metą nieobeznany i w ogóle, ale ludzie go kojarzą, więc nie wstyd było przegrać. No, ale po kolei
Dwa razy miałem powitanie Tidal elemental, drop alliance 2 mana 2/3, 3 tura Patricia Potter 3 4/3, czwarta tura zestrzelił mi protectora, w piątej 5 z arcane missiles we mnie, w 6 turze 5 z arcane missiles we mnie.
Druga gra wyglądała podobnie.
I weź teraz pokaż się między ludzi. Doszedł do top8, nie pograł nawet 15 minut i już się zwija.
Trudno.
Przynajmniej był ten top! I będzie następny! (tym razem już w constructed, żeby pyskowania mi tu nie było :D)
No i muszę przyznać, że ten jeden draft był dla mnie o wiele bardziej edukujący niż te 3 drafty, co je rozegraliśmy treningowo przed Rimini. Nie tylko draft. Takie turnieje zawsze uczą o wiele więcej niż jakikolwiek turniej lokalny. Dlatego jestem niesamowicie zadowolony, że mogłem się pojawić w Rimini. I mam nadzieję, że wielu z was pojawi się w Poznaniu. A później na kolejnych międzynarodowych turniejach. Polska zdobywa coraz lepszą pozycję na arenie międzynarodowej. A żeby zacząć wygrywać, trzeba zacząć jeździć.
Ja po czterech latach przerwy zrobiłem swój pierwszy krok. I zamierzam zrobić następne, ponieważ chcę wygrywać.
A wy?
PS - Niełatwo się pisze takie detaliczne relacje. Za wszystkie wtopy przepraszam i poprawię się następnym razem ;)
Jak po drugiej rundzie poradził mi Gnimsh.
"Nie bądź zbyt pewny siebie. Raz też dostałem takie porno, głupio wtopiłem i koniec planów z top 8".
Czy coś w tym stylu.
No, ale te wszystkie docinki miały dla mnie wtedy dość małe znaczenie, ponieważ wiedziałem, że czeka mnie niezła przeprawa - draft. W ciągu ostatnich 4 lat zagrałem 3 drafty, co jest średnio imponującym wynikiem. Do tego, z powodu ogólnego zmęczenia, zapomniałem o radzie Palysa (draftuj maga, warlocka albo ewentualnie druida (czy tam huntera? Nie pamiętam już). Faktycznie, wszystko mogłoby się potoczyć inaczej gdybym brał warlocka,no ale dałem się skusić Citadel Claymore i 2* Thunderous Challenge. Być może nie byłby to taki zły wybór, gdyby nie to, że...
nie udało mi się dobrać ani żadnych bomb, ani uzbierać odpowidniego ally curve.
Zresztą zobaczcie sami.
Hero: Peter Hottelet

Allies
Jerrick Valder
Bronze Drakonid
Nessera Gildenrose
Dominic Kandor x2
Bronze Emissary
Bound Rumbler
Landro’s Lichling
“Zooti” Fizzlefury x2
Vincent Brayden
Erama x2
Azure Captain
Abilities
Intercept x2
Peerless Guard
Crushing Strike
Shattering Throw
Thunderous Challenge x2
Equipment
Crusher of Bonds x2
Citadel Enforcer’s Claymore
Quests
Challenge to the Black Flight
Counting Out Time
The Key to Freedom
What’s Haunting Witch Hill?
Elemental Energy x2
Putting the Pieces Together
Ally w koszcie 1-3 miałem cztery. Wprawdzie draftowanie alliance okazało się być trafnym wyborem (co najmniej 2 osoby się skusiły na hordę od boosterka WotE, pewnie Timriv), to mimo gotowości ignorowania każdej karty, byleby przygarnąć jakieś wczesne dropy, nie przyniosły rezultatów. I może gdybym trafił na wolniejszą talię, mecz byłby bardziej wyrównany, no ale gdyby babcie miała wąsy...
Trafiłem na Manuela Alvisi. Ja tam z metą nieobeznany i w ogóle, ale ludzie go kojarzą, więc nie wstyd było przegrać. No, ale po kolei
Dwa razy miałem powitanie Tidal elemental, drop alliance 2 mana 2/3, 3 tura Patricia Potter 3 4/3, czwarta tura zestrzelił mi protectora, w piątej 5 z arcane missiles we mnie, w 6 turze 5 z arcane missiles we mnie.
Druga gra wyglądała podobnie.
I weź teraz pokaż się między ludzi. Doszedł do top8, nie pograł nawet 15 minut i już się zwija.
Trudno.
Przynajmniej był ten top! I będzie następny! (tym razem już w constructed, żeby pyskowania mi tu nie było :D)
No i muszę przyznać, że ten jeden draft był dla mnie o wiele bardziej edukujący niż te 3 drafty, co je rozegraliśmy treningowo przed Rimini. Nie tylko draft. Takie turnieje zawsze uczą o wiele więcej niż jakikolwiek turniej lokalny. Dlatego jestem niesamowicie zadowolony, że mogłem się pojawić w Rimini. I mam nadzieję, że wielu z was pojawi się w Poznaniu. A później na kolejnych międzynarodowych turniejach. Polska zdobywa coraz lepszą pozycję na arenie międzynarodowej. A żeby zacząć wygrywać, trzeba zacząć jeździć.
Ja po czterech latach przerwy zrobiłem swój pierwszy krok. I zamierzam zrobić następne, ponieważ chcę wygrywać.
A wy?
PS - Niełatwo się pisze takie detaliczne relacje. Za wszystkie wtopy przepraszam i poprawię się następnym razem ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz