Jak mogliście zauważyć, z prawej strony doszły linki oraz możliwość subskrypcji. Obecnie (tak naprawdę to cały czas) zastanawiam się, co tu można dodać/przebudować, więc jeśli macie jakieś pomysły to walcie śmiało. Albo w komentarzach, albo w przeznaczonym do tego temacie na wow-tcg.pl .
No, ale wracając do preview, to jesteśmy obecnie zalewani masą informacji od osób, które miały okazję być 16 lipca w bazie cryptozoicu by rozegrać sneak preview. Za parę dni pewnie zostanie udostępniona pełna lista kart. Nie jest to zbyt dziwne, ponieważ w przyszły wtorek już premiera.
Na razie jednak... czas na konkrety.
W limited z kolei ta karta jest kiepską opcją. Dobranie wystarczającej ilości heirloomów, by móc korzystać z jej efektu graniczy z cudem i żaden z graczy nie powinien tego zakładać.
Następnie trafił nam się trinket. Dość... specyficzny bym powiedział. Sam przedmiot jest dość drogi, jednak pozwala nam wrzucać do gry jajka. Nie są one zbyt silne. 0/1 to dość mało agresywne zestawienie, ale nie czepiajmy się szczegółów. Zabawa zaczyna się w momencie, gdy rozpoczyna się nasza tura. Jeśli zniszczymy ten naszyjnik, każde z naszych jajek zamienia (wykluwa?) się w Twilight Dragonkina o statystykach 8/8. Drobny tokenik momentalnie przeinacza się w ciężarówkę, zjadającą prawie każdą graną kartę. Problemem jest spełnianie wszystkich warunków, by coś takiego się udało. Czy generowanie smoczków 8/8 będzie realne - zobaczymy. Tak czy siak, ta karta podwyższa przeciwnikowi ciśnienie. Musi on te tokeny niszczyć, inaczej się to na nim zemści. A jak chce biegać tam ally, to musi użyć ich co najmniej dwóch, ponieważ twój heros dostaje wtedy protectora. No i jest jeszcze na przykład dethvir...
W limited z kolei jest to czysta kara. Jeśli przeciwnik dopuści do utrzymania jednego tokena, to jest naprawdę w ciężkiej sytuacji. Przy dwóch, jego szanse na wygrane już praktycznie przestały istnieć. Jeśli ktoś trafi tą kartę - będzie musiał nią grać.
Numerem trzy dzisiejszego artykułu jest jeden z najbardziej przerażających toporków, jakie miałem okazję widzieć. Zagrywany za darmo, jest całkowicie nieprzewidywalny. No, ale po kolei.
Ta broń jest kwintesencją ideologii tego bloku. Wchodząc niszczysz co chcesz (potencjalnie generując olbrzymie ilości triggerów),by każdą z tych kart przerobić na counterki do ataku. I już teraz wiem, że ta karta nie pogra w obecnych archetypach. Zbyt mało rzeczy opłaca się tam zniszczyć. Jednak wyobraźcie sobie talię ułożoną pod karty z death rattle, brodericki i najnowsze zabaweczki. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby samo zagranie tego toporka było w stanie uruchomić naraz z 5 rozmaitych triggerów. Jeśli powstanie jakiś archetyp na niszczeniu - na pewno będzie on grał tą kartą.
W limited zaś jest trochę spokojniej - tam ciężko utrzymać w stole na tyle dużo kart, by ta broń miała jakieś sensowne statystyki. Jeśli mamy już ich tyle w stole, to najczęściej gra i tak jest już wygrana. Ewentualnym atutem jest element zaskoczenia. Lub fakt, że tą bronią wymuszasz rozmaite triggery w grze. Jednak czy to wystarczy?
A więc... szału nie ma zupełnie. Po pierwsze ta karta jest bestialsko droga, nic nie robi w momencie wejścia, do zagrania wymaga płacenia. A no i jeszcze wymaga ally i działa tylko w twojej turze. Ewentualne plusy? Jak atakujesz we wrogiego protectora to możesz "zniknąć" attakującym ally zanim zadasz obrażenia. A nie. Czekaj. To nie jest plus.
Tak na serio to ta karta może tu i ówdzie pograć w 1-2 sztukach jako "tech combo". Regenerowanie Onyxii (używasz tego na Nefarianie) nie jest samo w sobie złym pomysłem. A na pewno znajdzie się kilka kart, które opłaca się wrzucać w stół. Jednym z nich jest nowy worgen za 1 many czy goblin za dwa. Dzięki camouflage będziesz w stanie utrzymać go w stole przez kilka tur. I może w tym powinniśmy doszukiwać się potencjału tej karty? Może jednak być ciężko. Koszt karty, użycia efeku sprawiają, że zanim cokolwiek zrobimy, możemy dawno już wąchać kwiatki od spodu. Albo po prostu stracić kontrolę nad stołem.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz