środa, 13 lipca 2011

Prawie jak święta!

Preview dla karciankowców, tak jak święta, zawsze jest okresem radosnym. Ludzie plotkują, kombinują, czasami się cieszą z siły nowych kart. Wprawdzie to "cieszenie się" często jest podobne do kawału o alpinistach, różnej narodowości, zdobywających ten sam szczyt. Wszyscy krzyczą jak jest wspaniale, tylko Polak mówi "Ja pierdolę". No, ale to też jest sposób okazywania tego, no, yyy.... entuzjazmu, co nie? Ja także będę to robił, ale postaram się to robić mniej tradycyjnie.
Pierwszą kartę z zestawu znamy już wszyscy. Deathwing the Destroyer został pokazany po raz pierwszy podczas amerykańskich continentalsów. Od tego czasu ta karta dzielnie generuje (i niszczy) dziesiątki nienormalnych kombinacji, by ją zagrać przed 5 turą. Wprawdzie taka talia byłaby równie stabilna niczym grecka gospodarka, ale w końcu by się udało. Odsuwając jednak te fun-decki na bok, to ta karta może sporo namieszać w mecie. Sposoby by ją wprowadzić na pewno się znajdą, a Deathwing daje coś, czego nie widzieliśmy od czasu Kel'Thuzada. Nie potrzebuje on niczego innego, by wygrywać ci gry. Alexstrasza wymaga stworków, Ysera generuje karty, Kalecgos wymaga ability, a Nozdormu cudu. Deathwing po prostu wpada i niszczy. Jest jeszcze jeden powód, dla którego go pokazali. Jako wprowadzenie i wytłumaczenie. Ponieważ cały dodatek jest skażony jego obecnością - tak jak w wersji MMO jego przybycie zmieniło cały Azeroth. Pytanie tylko brzmi - czy będzie on w stanie zatrząść posadami obecnej mety?

Favor of Undeath to pierwszy przykład wpływu niszczyciela na karty. Każda klasa otrzyma teraz jakiś attachement, który ma dodatkowy efekt w momencie zniszczenia. Ability death knighta pokazuje, że to wcale nie muszą być karty słabe, co można by zakładać, ze względu na wielofunkcyjność. 2 assaulta za 1 many sprawia, że twój pierwszoturowy broderick czy lady bancroft może na strzała łyknąć burly bertę. Albo zjeść jednego feral spirita i przy okazji sprzątnąć przeciwnikowi jakiś totem ze stołu. Nie wiem jak wam, ale mi się taki pomysł bardzo podoba.
W limited tym bardziej - dopakowanie ataku zawsze jest przydatne, a przy obecnej ilości tokenów -1 do życia jest dobrym efektem

Drugim typem karty jest sacrifice. Zagraj, przy okazji coś poświęć i dostaniesz coś o wiele taniej niż powinieneś. Twisted Death Pact nie wydaje się być tak mocny jak poprzednia karta, jednak generuje pewne zaskoczenie. W końcu, aby go wstawić (w instancie) możesz poświęcić nawet jakieś ability czy equipment. Zagrane w niespodziewanym momencie może wymusić zmianę planów przeciwnika. Choć jest też druga opcja, chyba nawet "odrobinkę" lepsza. W końcu w tym dodatku wychodzi dużo kart, mówiących "jeśli w tej turze coś zniszczyłeś" lub "jeśli twój czarny/błyszczący się* dragonkin zostanie zniszczony, zrób coś". No i co? Wysadzisz sobie ally, by zniszczyć ability i ghoula? Albo wysadzisz cokolwiek, by wrzucić ghoula, następnie wrzucasz twilight dragonkina, który robi coś złego (ponieważ coś w twoim stole zostało wysadzone w tej turze). Wprawdzie jest tutaj dużo kombinatoryki stosowanej, jednak przy odpowiedniej ilości takich kart w secie może powstanie grywalna talia mocno opierająca się na tych efektach.

* - jeśli nie zrozumiałeś o co tu chodzi, to jesteś niesamowitym szczęśliwcem. I lepiej dla ciebie, żebyś nie próbował nadrobić zaległości w tym temacie.

Efekt "co ci zrobię, jak się zniszczę" nie ominął także ally. Pokazana tutaj karta została momentalnie określona mianem - anty-broderick. Nie tylko ma porządne statystyki jak na pierwszo-turowego dropa, to także pozbawia twojego przeciwnika assault 1, na który wszyscy tak narzekają. Wprawdzie jak broderick zabije się razem z Gardosem, to nie poleci na spód talii, ale przynajmniej wymusza na przeciwniku atakowanie tego konkretnego stwora, zamiast atakowania gdziekolwiek. A pamiętajmy, że to najgorsza możliwa opcja dla tej karty.
A ma ona zastosowań kilka. Przy obecnej sephirionowej mecie można nawet wysadzić go (na przykład opisanym moment temu death pactem) w odpowiedzi na astral recall i sprawić, że taki Edge of Oblivion, czy Champion zamiast na rękę idą na spód talii. A tobie zostaje ghoul 3/3.
W najgorszym zaś wypadku radośnie biegniesz skrócić się z jakimś grazzlem, zmniejszając przeciwnikowi grób o 1 kartę.

Kolejnym alliancowym ally i zarazem pierwszym rare tego preview jest Lyrana o upierdliwym tytule. Karta, która ma kilka potencjalnych zastosowań - i choć żadne szałowe, to razem mogą pozwolić jej zobaczyć grę. Pierwszym z nich jest oczywiście efekt "enters play". Wchodząc uderzy co najmniej za 1 po stole przeciwnika. Mając pod ręką Korialstrasza zrobi to za 9, ale to już jest bardzo pornograficzna opcja, która wymagałaby konkretnej talii (co nie oznacza, że takowa nie powstanie) i podejścia. Jeśli nie to, to zawsze możesz ją zestashować, by obrażenia twoich ogników były niepreventowalne, co może przeszkodzić przeciwnikowi w kalkulacji. Nie ma 2 odbitki z voice of reason, holy shock jedyne co robi to bije za 4. Czy najlepsza z tych opcji - grając casterem wieje ci, czy twój przeciwnik ma ally z aberracją. Stashujesz Lyranę, a później jak w tej piosence -  "set my worgen on fire!".
Największym jej minusem jest 4 punkty życia. Ale mam dziwne przeczucie, że celem zagrania tej panienki nie będzie bieganie po stole.

Tutaj z kolei mamy coś, co na początku uznałem za hordowy odpowiednik Larysy. Jednak "drobna" różnica w sile, brak stasha oraz rarity podsuwają mi raczej przypuszczenie, że nie mają one ze sobą nic wspólnego. Ten ally jest po prostu przeciętny. W constructed 6 tura to czas zagrywania kart, które przybliżają cię do zwycięstwa, nie zagrywania stworka bez żadnego dodatkowego efektu, nawet jeśli ma on być 8/7. Może i ujrzy on światło dzienne, ale raczej widziałbym go w jakimś fun-decku niż normalnej talii.
W limited za to... No tutaj jest zupełnie inaczej. Fire ally zawsze się jakieś znajdzie, a ciężka krowa zawsze jest jak najbardziej mile widziana. Do tego jest uncommonem, więc trochę można ich trafić. I dobrze. Przynajmniej tutaj będzie się spełniać.

Nie. Po prostu nie. Broderick to nie jest, bloodsoul także. Jeśli przeciwnik zaczyna, to łaskawie możesz liczyć na to, że dociągniesz sobie 1 kartę za 1 many. A w dzisiejszych czasach albo w tym czasie się wrzuca coś na skracanie, albo kontruje, albo... robi wiele rzeczy, poza wrzucaniem stworka, który może zginąć nic nie robiąc.
Oczywiście może też być tak, że w swojej turze i się z czymś skrócisz i dobierzesz kartę, jednak zakładając te 50% szans... - zbyt duża losowość, by ta karta ujrzała światło dzienne. Zwłaszcza, że dostaje baty nawet od cerwyna.
W limited... jej atutem jest pewny dociąg karty. I jeśli będzie wrzucana, to pewnie tylko i wyłącznie z tego powodu. A zbyt szałowy on nie jest.

Tutaj mamy kolejnego z rodziny czarnych smoczków. Ten z kolei triggeruje swoją zdolność, gdy tylko coś czarnego lub zmierzchowego zostanie zniszczone.
Same statystyki stwora nie powalają. Pytanie brzmi - czy będzie potrzebne tyle hate, by ten ally ujrzał grę? Bo podejrzewam, że ten czynnik będzie kluczowy.
Tak samo z limited. Statystyki ma takie, że może zginąć od drugoturowego dropa. Będzie dużo ability - ten ally będzie grany. Gdyby był 4 4/4, byłoby o wiele lepiej. Trudno.


Chciałem opisać cały preview w jednym poście, ale widzę, że ta ściana tekstu robi się zbyt wielka. Więc na teraz to tyle, resztę wrzucę już niedługo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz